Marcin Giba „Pod powiekami”
"Surrealizm polega na wierze w nadrzędną rzeczywistość pewnych pomijanych
dotąd form kojarzenia, we wszechmoc marzenia, w bezinteresowną grę myśli.
Dąży on do ostatecznego zburzenia wszystkich innych mechanizmów psychicznych
i do zastąpienia ich w rozwiązywaniu podstawowych problemów życia".
André Breton

Prezentowana aktualnie w Galerii Obok ZPAF wystawa Marcina Giby zaskakuje
sposobem obrazowania. Pierwszym nasuwającym się skojarzeniem jest surrealizm
i twórczość malarska Rene Magritt’a pełna symboli, zestawień dziwnych
obiektów i atrybutów spotykanych w życiu codziennym, przeskalowań,
zaskakujących przedstawień osób i zwierząt.
W fotografiach autora odnajdujemy podobne wątki. Na zdjęciach widzimy
parasole, ryby, ludzi bez głowy, dziewczynę, z której warkocza wyrasta
gałązka z liśćmi, postać, z pleców której wyrasta drzewo, w końcu młodzieńca
leżącego na półce umieszczonej w nieokreślonej przestrzeni. To wszystko
przesiąknięte jest nastrojem senności, nierealności, onirii. Ale nie tylko
sposób ujęcia tematu i forma zbliżają Marcina do twórczości surrealistów.

To także, sposób pracy oparty o intuicjonizm, o którym mówi sam autor :
”fotografia gdzie postaci z pleców wyrasta drzewo powstała tak : idąc
któregoś dnia klatką schodową zauważyłem, że ktoś wystawił do wyrzucenia
takie małe drzewko. Wróciłem się po nie i już wiedziałem, że zrobię
dokładnie takie zdjęcie.” „Mimo, iż zdjęcia są wyreżyserowane, to w momencie
gdy sam sobie pozuję jest to czysto intuicyjna gra, zwłaszcza, że
samowyzwalacz wyzwala migawkę po 10 sekundach.”
Trudno jest również rozgryźć symbolikę zdjęć Marcina, każdy może ją bowiem
interpretować po swojemu w odniesieniu do Junga, Freuda, tradycji
ikonograficznych, czy własnej gry skojarzeń osadzonej w indywidualnej
wrażliwości („bezsensowna gra myśli” wg. A. Bretona).
Uderzająca jest także pewna estetyczność przedstawień, piktorializm
prezentowanych prac, stąd również moje pierwotne skojarzenie fotografii
Marcina z twórczością malarską R. Magritt’a. Zadałam więc autorowi pytanie
jaki sam ma stosunek do własnej twórczości - czy jest to fotografia czy już
grafika?

„Nie ma to dla mnie większego znaczenia jak ktoś mógłby to nazwać” –
odpowiada Marcin – „najważniejsze, żeby moje fotografie wzbudzały jakieś
emocje. Technika, wykonanie to dla mnie naprawdę drugorzędna sprawa.
Najchętniej zostałbym malarzem, ale nie umiem malować, a poza tym jestem
niecierpliwy.”
Marcin Giba urodził się w 1979 r. w Rybniku.
Jest absolwentem Instytutu Twórczej Fotografii na Uniwersytecie Śląskim w
Opavie (republika Czeska). Oprócz fotografii zajmuje się także videoartem.
Uczestniczył w wielu wystawach indywidualnych i zbiorowych w kraju i za
granicą, wielokrotnie zdobywał nagrody za swoje prace. Jestem członkiem
Klubu Fotograficznego Format w Rybniku ( www.format.art.pl ) oraz grupy
twórczej Moloch ( www.moloch.republika.pl ). W ramach Klubu Fotograficznego
Format jest organizatorem corocznego Rybnickiego Festiwalu Fotografii.
Mieszka i tworzy w Radlinie.
Wystawa dla widzów od 20 grudnia – 18 stycznia.
|