| Kiedyś z prezentacją nowości producenci zwlekali aż do Photokiny. Choć obecnie
kolońskie targi Photokina już dawno przestały być miejscem debiutów sprzętowych,
to jednak dla producentów impreza ta wciąż stanowi okazję do potwierdzenia
swojej pozycji na rynku. Dotyczy to przede wszystkim producentów aparatów
fotograficznych, jako że w dalszym ciągu to one, a nie na przykład drukarki, czy
oprogramowanie, wzbudzają największe zainteresowanie konsumentów.
|
 |
Przed-photokinowy wysyp nowych modeli cyfrówek rozpoczął się już w lipcu. Choć
jednak zaprezentowano ich kilkadziesiąt, to spektakularnych nowości raczej brak,
większość to ulepszeni „następcy poprzedników”. Ale mimo to warto zapoznać się z
ich opisami, przede wszystkim po to, aby zorientować się w istniejących trendach
rozwojowych i… w aktualnie obowiązujących chwytach marketingowych.
Fotografujący zawsze zwracają uwagę głównie na nowości w dziedzinie lustrzanek.
„Bohaterami” Photokiny i najczęściej testowanymi przez odwiedzających targi
aparatami zapewne będą Canon EOS 400D i Nikon
D80, ale zainteresowanie wzbudzi też pierwsza lustrzanka Sony po przejęciu przez
tą firmą fotograficznego działu Koniki Minolty – Sony Alpha DSLR-A100, a także
zaanonsowany jedynie przez Sigmę model SD14 z matrycą Foveona (pełną
jego specyfikację poznamy dopiero na targach).
Jednak trendy w konsumenckim fotografowaniu cyfrowym wyznaczają nie lustrzanki,
a kompakty. Wobec silnej konkurencji ze strony telefonów komórkowych, z których
to większość już dziś potrafi robić zdjęcia o dość wystarczającej jakości,
producenci dwoją się i troją, by wykazać wyższość nad nimi „prawdziwych”
aparatów fotograficznych. Istotne jest też to, że podniesienie poprzeczki przez
jednego producenta poprzez stworzenie modelu o lepszych, czy też nowych
możliwościach, zmusza innych do up-grade’owania swoich aparatów. I tak wyścig
trwa dalej, wcale nie do końca z korzyścią dla przeciętnego amatora.
Bo czy tak naprawdę zwykłemu pstrykaczowi potrzebny jest kompakt z matrycą
10-megapikselową? A taki właśnie zaczął obowiązywać topowy standard – już nie 8
MP, jak jeszcze zupełnie niedawno. Nowe, popularne cyfrówki o rozdzielczości 10
milionów pikseli, takie jak Canon PowerShot A640, Olympus Mju 1000, Pentax
Optio A20, Samsung Digimax NV10, czy Sony Cyber-shot DSC-N2 na pewno
znajdą swoich nabywców wśród osób, które zawsze wszystko muszą mieć najlepsze,
ale dla pozostałych ich nabycie będzie wiązało się z kłopotami. Choćby takimi,
jak konieczność kupienia bardziej pojemnej karty pamięci, czy dłuższym czasem
transferu i otwierania plików. Mało kto wykorzysta potencjał zarejestrowanych w
pełnej rozdzielczości na matrycy 10-pikselowej zdjęć, polegający przede
wszystkim na możliwości wykonywania dużych wydruków, czy odbitek), lub też
bardziej swobodnego kadrowania. Zwiększanie rozdzielczości matrycy wydaje się
być ze wszech miar uzasadnione w lustrzankach – tu w swoich nowych amatorskich
modelach Canon i Nikon weszli na pułap 10 milionów pikseli, czy też
zaawansowanych kompaktach, takich jak najnowszy 10-megapikselowy Panasonic
Lumix DMC-FZ50. Ich użytkownicy bowiem traktują swoje fotografowanie
bardziej poważnie, często wykorzystują programy do obróbki zdjęć, przygotowują
zdjęcia na wystawy, czy też przeznaczają je do druku. W popularnych kompaktach
coraz bogatsza w piksele matryca staje się jednak coraz bardziej „wodotryskiem”
i służy do tworzenia marketingowych sloganów.
 |
 |
|
Canon PowerShot A640 |
Olympus Mju 1000 |
|
 |
 |
| Pentax
Optio A20 |
Sony Cyber-shot DSC-N2 |
Oprócz zwiększania rozdzielczości, drugim widocznym – też zresztą już od dawna –
trendem w kompaktach cyfrowych jest powiększanie zakresu zooma optycznego. Choć
wciąż pojawiają się nowe modele z 3-krotnym zoomem, to taki zakres przestał być
już wystarczający, by namówić klienta do zakupu. Zoom 4-krotny to minimum (na
przykład w Canonach PowerShot A630 i A640), 5-krotny zaczyna być
standardem (Kodak EasyShare C875, Nikon Coolpix L5, Olympusy Mju 740 i 750
oraz FE-200), a 6-, czy 7-krotny nie należy do rzadkości (Canon PowerShot
A710 IS, Samsung NV7 OPS). Rekordzistów, oferujących zakres ogniskowych
obiektywu co najmniej 10-krotny jest coraz więcej. Wśród nowych modeli tego typu
są ulepszone FinePixy serii S (Fujifilm FinePix S9600 i S6500fd – 10.7x),
kolejny model SP Olympusa (Olympus SP-510UZ - 10x), wspomniany już
wcześniej Panasonic Lumix DMC-FZ50 z zoomem aż 12-krotnym, a także
interesujący Nikon Coolpix S10 o „łamanej” konstrukcji, którego 10-krotny
zoom obraca się osiowo w stosunku do reszty aparatu. Duży zakres optycznego
zooma to prawdziwa przewaga „prawdziwych” aparatów cyfrowych nad telefonami
komórkowymi, gdzie z uwagi na miniaturowość układu optycznego trudno zastosować
takie rozwiązanie.
Natomiast zupełnie nowym trendem w kompaktach, w odróżnieniu od opisanych
powyżej, jest stosowanie systemów zmniejszających ryzyko wykonania „poruszonych”
zdjęć, tak zwanych systemów stabilizacji obrazu, czy redukcji drgań. I to nie
tylko w konstrukcjach z długimi zoomami, gdzie wydaje się to zrozumiałe, ale
także w aparatach z zaledwie 3-krotnym zoomem. Systemy te noszą różne nazwy – (Image
Stabilization – Canon, Anti-Shake DSP – Casio, Vibration Reduction – Nikon, DIS:
Digital Image Stabilization – Olympus, Mega O.I.S. – Panasonic, Blur Reduction –
Pentax, Advanced Shake Reduction, Optical Picture Stabilization – Samsung, Super
SteadyShot – Sony), ale ich zasada działania bazuje na jednym z trzech
rozwiązań. Pierwsze – to klasyczna stabilizacja optyczna, polegająca na tym, że
drgania, wywołane drżeniem ręki i powodujące niekorzystne rozmycia na zdjęciu,
kompensowane są przez ruchy soczewek obiektywu. Drugie rozwiązanie, to
kompensowanie owych drgań poprzez ruchy matrycy. Trzecie, wydające się raczej
obejściem problemu, to automatyczny dobór wyższych czułości w przypadku wykrycia
drgań, co skutkuje zastosowaniem krótszych czasów ekspozycji. Jak podaje Canon,
który w swoim nowym kompakcie PowerShot A710 IS zastosował system
stabilizacji optycznej, pozwala on na wykonywanie nieporuszonych zdjęć przy
czasach trzykrotnie dłuższych niż bez tego systemu. Panasonic w nowych Lumixach
(Lumix DMC-FZ50, Lumix DMC-LX2, Lumix DMC-FX50, Lumix DMC-FX07) oprócz
systemu optycznej stabilizacji obrazu Mega O.I.S., mającej za zadanie unikanie
rozmyć na zdjęciach wywołanych drżeniem ręki fotografujacego, wprowadził
dodatkowo system Inteligent ISO Control. System ten ogranicza ryzyko wykonania
rozmytych zdjęć poruszających się obiektów – w momencie, gdy aparat wykryje, że
obiekt jest ruchomy, automatycznie podwyższa czułość rejestracji, czyli skraca
czas ekspozycji. „Podwójne” systemy, aczkolwiek służące temu samemu, bo
eliminacji rozmyć wywołanych drżeniem ręki – bazujące na kompensacji tychże
drgań ruchami matrycy i podwyższaniu czułości zastosował też Pentax w swoim
flagowym modelu Optio A20, dodając jeszcze software’ową redukcję rozmyć
obrazu podczas rejestracji filmów.
 |
 |
| Canon PowerShot A710 IS |
Panasonic Lumix DMC-FZ50 |
Zresztą dopuszczanie przez producentów stosowania coraz wyższych czułości
rejestracji to tendencja, obserwowana już od dawna. Maksymalna czułość ISO 800
nikogo już nie dziwi, standardem staje się ISO 1600 (Nikon Coolpix S7c,
Panasonic Lumix DMC-FZ50, Pentax Optio S7, Sony Cyber-shot DSC-N2).
Stosowana w kompaktach Fujifilm matryca Super CCD HR o specjalnej konstrukcji
pozwala na zastosowanie czułości ISO 3200. Olympus w specyfikacji modelu
SP-510UZ podaje maksymalną czułość ISO 4000, natomiast w przypadku kompakta
Mju 1000 umożliwia korzystanie z czułości nawet ISO 6400, co prawda tylko
przy rozdzielczości rejestracji 3 megapiksele.
 |
 |
| Nikon Coolpix
S7c |
Pentax Optio S7 |
Pomysłów na wzbudzenie zainteresowania klientów poprzez zwrócenie uwagi na jego
super-osiągi, czy oryginalne funkcje jest zresztą znacznie więcej. Niektóre, tak
jak podwyższanie maksymalnej czułości, co pozwala na skuteczne fotografowanie w
słabych warunkach oświetleniowych, mają rzeczywiście praktyczne zastosowanie,
inne wydają się być raczej „sztuką dla sztuki”. Do tych pierwszych niewątpliwie
zaliczyć można też wyjątkową energooszczędność, która w przypadku Nikona
Coolpix L6 skutkuje możliwością wykonania aż 1000 zdjęć na świeżych
bateriach. Kontrowersyjna jest natomiast, obecna do tej pory w kompaktach Nikona,
a teraz zaimplementowana także w Fujifilm FinePixie S6500fd, czy nowych
Pentaxach (Optio A20, Optio M20, Optio S7, Optio W20) funkcja
rozpoznawania twarzy. Występuje ona pod nazwą Face Priority (Nikon), Face
Detection (Fujifilm) i Face Recognition (Pentax), a polega na tym, że aparat rozpoznaje,
że wykonywany jest portret i dobiera ostrość i/lub ekspozycję na twarz
portretowanego.
 |
 |
| Nikon
Coolpix L6 |
Fujifilm FinePixie S6500fd |
Do przydatnych super-osiągów należy zaliczyć minimalną wartość
ogniskowej zooma niższą niż typowe 35 mm (ekwiwalent), co pozwala na wykonywanie
zdjęć wymagających „szerokiego kąta”, na przykład krajobrazowych. Od 28 mm
„startuje” zoom w takich kompaktach, jak Olympus FE-200, Panasonic Lumix
DMC-LX2, DMC-FX50 i FX07. W Kodaku EasyShare V705 zastosowano
podwójny obiektyw – pierwszy to 5-krotny zoom, drugi – stałoogniskowy 23 mm.
 |
 |
| Panasonic Lumix
DMC-FX50 |
Kodaku EasyShare V705 |
Osobne klasy kompaktów, w których też pojawiły się nowości, to „cieniasy” (Casio
Exilim EX-770, Samsung Digimax NV-10, Nikon Coolpix S7c), modele odporne na wilgoć i
trudne warunki atmosferyczne (Olympus Mju 1000, Pentax Optio W20, oraz
określany jako „waterproof” i „shockproof” Olympus Mju 725 SW).
 |
 |
| Pentax Optio W20 |
Olympus Mju 725 SW |
Jak widać z powyższego opisu, wśród przed-photokinowych nowości w dziedzinie
cyfrowych aparatów spektakularnych hitów raczej brak. Ale tak to już dzisiaj
jest, w erze gwałtownego rozwoju elektroniki i „cyfry” – zamiast rewolucyjnych
zmian mamy ewolucyjny progres, który jest zauważalny w dłuższym dystansie
czasowym. Problem polega na tym, że wciąż trudno odpowiedzieć na pytanie, po co
to wszystko i dokąd prowadzi. Być może i tak za parę lat wszyscy będą
fotografować telefonami komórkowymi…
Powrót do strony wydarzeń
|