Sony Alpha A100
strzał w dziesiątkę
Test aparatu Sony Alpha A100
  1. Wstęp
  2. Wygląd
  3. System Alfa
  4. Specyfikacja techniczna
  5. Zawartość pudełka
  6. Ergonomiczność budowy
  7. Przygotowanie do fotografowania
  8. Fotografowanie
  9. Przeglądanie zdjęć
  10. Funkcje obróbki obrazu
  11. Przykładowe zdjęcia
  12. Podsumowanie


    Aparat do testu
    dostarczyła firma Sony Polska.

1. Wstęp

 

Obserwacja posunięć producentów aparatów fotograficznych stanowi znakomitą podstawę do wnioskowania na temat przyszłości cyfrowej rejestracji obrazu. Technologia bazująca na światłoczułych materiałach jest skutecznie wypierana przez nowoczesne technologie cyfrowe, a podstawą konkurencyjności biznesu stają się wyłącznie osiągnięcia w dziedzinie elektroniki. Giganci ery analogowej odchodzą w cień, na rynku pojawiają się nowi gracze.

Znakomitym przykładem ilustrującym to zjawisko jest najnowsza historia Minolty, firmy która kiedyś, razem z Canonem i Nikonem, zmonopolizowała rynek lustrzanek autofokus. Choć nie każdy wie, że to właśnie Minolta jako pierwsza wprowadziła na rynek małoobrazkowy aparat z automatyką ostrości, to na pewno wszyscy pamiętają jej niezwykle udane, cechujące się rewolucyjnymi rozwiązaniami lustrzanki serii Dynax. Miłośników systemu SLR Minolty nie brakowało, stąd do dziś wielu jest posiadaczy skądinąd znakomitej minoltowskiej optyki. Niestety, Minolta zbyt długo kazała im czekać na udany model cyfrowej lustrzanki. Choć pierwsze aparaty tego typu – RD-175 i RD3000 zaprezentowała stosunkowo szybko (1995 i 1999 rok), były to dziwolągi, które poniosły całkowite fiasko. Gdy w 2004 roku światło dzienne ujrzał wreszcie Dynax 7D, rynek lustrzanek cyfrowych był już opanowany przez Canona i Nikona. W momencie debiutu tego aparatu Minolta zresztą utraciła już swoją tożsamość, co było konsekwencją jej połączenia w styczniu 2003 roku z posiadającą dwukrotnie większy kapitał firmą Konica. Zarówno Dynax 7D, jak i wszystkie kompakty cyfrowe zaczęły nosić oznaczenie „Konica Minolta”, co również było mało szczęśliwym, językowym dziwolągiem.
 

Silna konkurencja eliminuje najsłabszych. Analitycy, którzy nie dawali dużych szans koncernowi Konica Minolta w utrzymaniu się na rynku fotograficznym, nie pomylili się. Na początku 2006 roku firma ogłosiła, że z rynku tego się wycofuje, koncentrując się na pozostałych sektorach swojego biznesu, takich jak systemy kopiująco-drukujące dla biur i elektroniczne mierniki przemysłowe. Jednak fotograficzny know-how Minolty w dziedzinie lustrzanek nie został zaprzepaszczony, przejęło go bowiem Sony. Firmie tej, specjalizującej się w produktach elektronicznych, dzięki przemyślanym działaniom udało się uzyskać wiodącą pozycję także w sektorze cyfrowych aparatów fotograficznych. Jej oferta, niezwykle bogata w różnej klasy kompakty, miała jedną lukę – brakowało w niej cyfrowej lustrzanki. Już nie brakuje. W czerwcu, a więc zaledwie pół roku po dokonaniu transakcji z Koniką Minoltą, która umożliwiła wykorzystanie technologii stosowanych w lustrzankach serii Dynax, Sony zademonstrowało światu swój pierwszy aparat tego typu – Alpha DSLR-A100. Szybkość ta mniej dziwi, jeśli się weźmie pod uwagę fakt, że rok wcześniej obie firmy oficjalnie ogłosiły rozpoczęcie współpracy w dziedzinie konstrukcji cyfrowych lustrzanek. Konica Minolta zajmować się miała takimi tematami jak autofokus, pomiar światła, oraz jej innowacyjny system stabilizacji obrazu Anti-Shake, natomiast Sony – udoskonalaniem matrycy rejestrującej, elektroniki aparatu i jego zasilania. Nikt jednak nie przewidział, że efektem tej współpracy będzie całkowite skonsumowanie przez Sony lustrzankowej marki Minolta. Dla jej miłośników oznacza to przykrą wiadomość - nowych Dynaxów już nie będzie.

Na początek podkreślmy - Alpha DSLR-A100 jest prawdziwą lustrzanką z wymienną optyką. Dotychczasowe konstrukcje Sony, przypominające lustrzanki, określano po angielsku jako SLR-like. Najbliższe prawdziwym lustrzankom były leciwe modele DSC-700 i DSC-770 z 1998 i 1999 roku, bowiem posiadały one prawdziwy optyczny celownik TTL, ale były to lustrzanki typu all-in-one, czyli z wbudowanym obiektywem. Późniejsze cyfrówki Sony rodzaju SLR-like, w tym ostatnie DSC-R1 i DSC-H1 nie dość, że nie miały wymiennej optyki, to jeszcze dysponowały celownikiem elektronicznym (EVF), a nie optycznym.

Z perspektywy czasu wiemy już, że wprowadzenie przez Sony do oferty systemu lustrzankowego "z prawdziwego zdarzenia" okazało się słuszne. Aparat cieszy się dużą popularnością i ma dobre recenzje. Z punktu widzenia marketingowego na pewno posunięcie to wzmocniło prestiż Sony na fotograficznym rynku. W dalszych sekcjach przedstawimy spory potencjał tego urządzenia, ale również wskażemy jego niedoskonałości.

 

 

Następny rozdział testu >>>




  Copyright by Rafał Olszak 

  HTML template by ex-designz.net

Regulamin strony / Polityka prywatności