Dobry fotograf jest jak hazardzista
Dobry fotograf jest jak
hazardzista - pomimo krytyki, nierzadko brutalnego okazywania
dezaprobaty dla tego co i jak robi, powinien dalej grać zgodnie z własnym
wewnętrznym, czy wręcz należałoby powiedzieć kompulsywnym przymusem. Statystyka zmiażdży każdego twórcę: na tle wielu prac
będzie zaledwie kilka wielkich wygranych. Ale to właśnie z myślą o
nich hazardzista podbija stawkę, dorzuca do puli, dalej gra. Nie ma
innego wyjścia. Nie można się zatrzymać, trzeba nadal, nieprzerwanie
sięgać po swoją używkę, swój nałóg - dociskać spust migawki. Nie oznacza to bynajmniej, że należy się zamknąć na głosy
ludzi z boku. Czasem warto ich posłuchać, dowiedzieć się co mają do
powiedzenia, ale ostatecznie należy kierować się głosem własnej
intuicji. Wbrew statystyce optymistycznie dawać sobie szansę na
udane ujęcie. Choćby czarna seria trwała całe tygodnie. W końcu się
uda. Wreszcie ktoś zatrzyma się przy tym udanym zdjęciu i westchnie
z zachwytu!
Trzeba zwiększać ryzyko. Narażać się na brutalną
krytykę. By stworzyć przejmujący, dramatyczny portret, ujawniający
mroczną naturę danego człowieka, warto sięgnąć po kontrowersyjne
środki wyrazu. Bez wątpienia bywają nimi niektóre techniki edycyjne. Program graficzny umożliwia na przykład bezproblemowe
dublowanie. Chcąc ukazać dualizm charakteru można zaczerpnąć
z koncepcji lustrzanego odbicia... Można zwiększyć wyrazistość
ludzkiej twarzy, ujawniając wszystkie jej detale od piegów, porów,
a na cieniach pod oczami i bliznach kończąc. Zamiast retuszować, można
postąpić przeciwnie - podkreślić to, co naturalne.

Paradoks natury można ukazać chociażby poprzez negację zwyczajnego
widoku, który ogląda się patrząc na odbicie danego obiektu w
lustrze. Kiedy obraz nachodzi na odbicie sytuacja wymyka się
racjonalnej ocenie i przestaje być jednoznaczna.

Można
pójść jeszcze dalej... Wykorzystać mieszanie warstw i efekty
przezroczystości w celu nałożenia na siebie fragmentów twarzy w
sposób taki, by rezultat balansował na pograniczu śmieszności,
zniesmaczenia i niepokoju. W istocie przecież tragizm ludzkiej
egzystencji wydawać się może zaledwie niesmacznym żartem natury.

Z
drugiej strony, by ukazać wybrane cechy fizyczne danej osoby, można
ograniczyć się do ich szczególnego wyeksponowania kosztem
pozostałych. Zamiast maskować światło, które odbija się na twarzy
bez makijażu, można wbrew regułom "nim zagrać", czyniąc oblicze
osoby portretowanej podobne do granitowej rzeźby. Zaciemnienie oczu
potęguje nastrój tajemniczości, daje pole do popisu widzom, którzy
nie otrzymują na talerzu jednoznacznej interpretacji. Nie widząc
spojrzenia portretowanej postaci, trudniej jednoznacznie oszacować
"o czym jest ten portret", co nie pozbawia go bynajmniej treści,
lecz daje coś w rodzaju drugiego dna. Czy ten chłód to smutek,
surowa złość, a może bezradność?

Można
czasem wyjść poza opowieść na temat jednostki i spróbować portretem
wyrazić stan psychiczny lub określoną emocję. Spróbować wyrazić na
przykład rozpaczliwy smutek, któremu towarzyszy poczucie chaosu i
rozpadu...

Albo
wyrazić ulotność pięknej chwili poprzez umowne ukazanie
kobiety w zwiewnej tiulowej sukni, w pozycji, która zwiastuje
nagość. Scena taka jest miła dla oka zarówno w interpretacji
dosłownej, jak i symbolicznej. Żeby jednak pozbawić obraz nadmiaru
erotyki, warto zmiękczyć zarys biustu oraz dodać chłodny kolor,
który przeczy ciepłu namiętności...

Stale
trzeba próbować. Tylko grający ma szansę na wielką wygraną. Wbrew
pozorom kreacja nie umyka prawom statystyki, niezależnie od tego za
jak metafizyczną uważamy tą dziedzinę.
Sukces nie jest
gwarantowany, ale uprawdopodabnia go świadome podążanie w
wyznaczonym kierunku. Nie liczą się upadki, nie mają znaczenia drobne
wygrane, cały wysiłek trzeba przeznaczyć na kolejną rozgrywkę, by w
swoim portfolio wreszcie udokumentować prawdziwy triumf wyobraźni,
skupienia i technicznego kunsztu!
Tego życzę sobie i wam.
Powodzenia.