» Bezpłatny biuletyn

Za darmo bądź zawsze na bieżąco, otrzymuj informacje o nowościach w serwisie i czerp praktyczną wiedzę z artykułów w biuletynie.
 
Zaprenumeruj podając swój adres e-mail:




 
» Fotografia portretowa

Cyfrografia Portrety


"Odtajnione sekrety fotografii portretowej i cyfrowej edycji zdjęć znane dotychczas wyłącznie profesjonalistom."


- Eugenia Herzyk
Redaktor Naczelna
FOTO i FOTOGRAFIA CYFROWA
 


CANON POWERSHOT S2 IS

 

 

Coraz więcej jest cyfrowych kompaktów, które trudno jednoznacznie sklasyfikować pod względem grupy odbiorców. Producenci na różne sposoby usiłują zachęcić do kupna danego modelu, niejednokrotnie posługując się chwytami reklamowymi. Łudzą klientów całym bogactwem niezwykłych możliwości, których część w praktyce okazuje się zupełnie bezużyteczna. Wydaje się, że PowerShot S2 IS jest doskonałym na to przykładem.

 



Pierwsze wrażenie – nie do końca pozytywne

Aparat zdaje się spełniać wymogi obowiązującej mody – pięknie prezentuje się na półce wśród pozostałych kilkudziesięciu srebrnych błyskotek. Wyróżnia go jedynie szara powierzchnia uchwytu, który wygląda dość solidnie. Jak się jednak okazuje, uchwyt ów jest na tyle niewielkich rozmiarów, że męska – bynajmniej nie przesadnych rozmiarów – dłoń z trudem znajduje na nim dla siebie miejsce. W konsekwencji okazuje się, że aparat będziemy trzymali w zasadzie trzema palcami – serdecznym, środkowym i kciukiem. Mały palec nie przyda się zupełnie – nie mając podpory, będzie wyginać się pod korpusem aparatu. Kciuk natomiast dość intuicyjnie powędruje w wyznaczone przez konstruktorów miejsce, aby ostatecznie rozciągnąć się na dwóch przyciskach: SET oraz MENU. Każdorazowa próba zmiany ustawień przy pomocy kciuka naraża aparat na wypadnięcie z dłoni, a także zaniża komfort użytkowania, chyba że ktoś ma wyjątkowo wygimnastykowane dłonie. Osoby przyzwyczajone do wciskania spustu migawki opuszkiem palca wskazującego będą skazane na niewygodę związaną z koniecznością używania do tego celu… środka palca.


Zakładając jednak, że udało nam się uchwycić w miarę solidnie aparat i przechylić go, aby przyjrzeć się przyciskom obok monitora, zostajemy zaskoczeni niekontrolowanym zsunięciem się pokrywki obiektywu. Wcale nie oznacza to, że była niepoprawnie założona. Pokrywka obiektywu w tym aparacie ma to do siebie, że zsuwa się niemal zawsze, gdy obiektyw nie jest skierowany powyżej osi. Co więcej, nic nie jesteśmy w stanie na to poradzić. Nie daje się w jakikolwiek sposób zablokować pokrywki, a to oznacza, że noszenie aparatu luzem na pasku, przewieszonym przez szyję lub ramię, jest praktycznie równoznaczne z odsłonięciem obiektywu. Niezbyt to praktyczne, biorąc pod uwagę troskę o optykę. Ładna pokrywka z napisem Canon okazuje się zatem porażką na całej linii.


Oczywiście już przy pierwszym zetknięciu z aparatem kusi nas, by wypróbować monitor, który można odchylać i obracać na różne sposoby. Jest to rozwiązanie bardzo wygodne, a sprawdza się znakomicie na przykład podczas fotografowania ze statywu – monitor obrócony do góry umożliwia oglądanie sceny i jednocześnie łatwy, wygodny dostęp do przycisków oraz funkcji aparatu. Nie trzeba się pochylać, przykucać, co zwłaszcza w trudnych warunkach zwiększa komfort pracy. Istnieje możliwość wyboru spośród dwóch trybów jasności monitora, więc zależnie od oświetlenia jest on podświetlony bardziej lub mniej. Ponadto istotną jego cechą jest podgląd w czasie rzeczywistym wykonywanego zdjęcia, to jest obserwowanie rezultatów wprowadzonych wartości dla poszczególnych parametrów ekspozycji, czy wybieranych funkcji balansu bieli, efektów kolorystycznych i tym podobnych. Fotografowaną scenę możemy też oglądać przy pomocy wizjera elektronicznego, który daje jednak obraz miernej jakości, zwłaszcza przy słabszym oświetleniu.

Stabilizacja obrazu – myślenie życzeniowe

 



Stabilizacja obrazu w przypadku tak lekkiego, kompaktowego aparatu może być rozwiązaniem bardzo dobrym, lub też podobnym do słodzenia zimnej herbaty z nadzieją, że cukier przywróci bezcenny aromat gorącego napoju. Stabilizacja w PowerShocie S2 IS dodana jest raczej głównie z przyczyn marketingowych, a nie użytkowych, co zresztą potwierdza fakt znikomej liczby informacji na ten temat w instrukcji aparatu. Wydaje się, że funkcja stabilizacji jest tu swoistym „mydleniem oczu”, bo choć ostrość w dużym stopniu determinuje wartość obrazu, to nadal główną cechą dobrego zdjęcia jest jego techniczna jakość. Wprawdzie stabilizacja obrazu w pewnym stopniu wydłuża czas, jaki można zastosować, aby wykonać ostre zdjęcie przy danej ogniskowej, ale bynajmniej nie podnosi walorów technicznych zdjęcia. Świadomość tego faktu jest przez fotoamatorów częstokroć pomijana, co skutkuje pewnym życzeniowym myśleniem, najczęściej jednak już po zakupie aparatu.

Ręczne ustawianie ostrości – niespełnione pragnienie

 



Funkcja ręcznego ustawiania ostrości w kontekście nijakiego potencjału monitorów w zakresie jej oceny, jest właściwie w kompakcie bezużyteczna. Możemy jedynie dostrzec skrajny brak ostrości, gdy rzeczywiście rozmycie obrazu jest bardzo duże. Dodatkowo, mając na uwadze małą wagę urządzenia oraz niezbyt praktyczne położenie przycisków względem siebie, a co za tym idzie – trudność utrzymania aparatu w całkowitym bezruchu, ręczne ustawianie ostrości wymaga nadmiernego wysiłku i daje na ogół mierne rezultaty. Tak też jest w przypadku PowerShota S2 IS. Manualne ostrzenie jest tu istną karykaturą tej operacji w lustrzankach i tylko w nielicznych przypadkach może się w ogóle do czegokolwiek przydać.

Tryby manualne – prawda czy fałsz?

Monitor udostępniający podgląd obrazu w czasie rzeczywistym w zestawieniu z możliwością manualnego wprowadzania parametrów ekspozycji, czynią z PowerShotaq S2 IS całkiem niezły aparat dla bardziej ambitnych fotoamatorów. Jednak wydaje się, że – także i w tym przypadku – producent łudzi potencjałem bardziej zaawansowanych urządzeń. W istocie bowiem manualne ustawienia nie sprawdzają się wyłącznie do uzyskiwania poprawnej ekspozycji, ale są również znaczącym narzędziem chociażby do kontroli głębi ostrości. W przypadku PowerShota S2 IS praktycznie nie da się uzyskać efektu, który polega na stopniowym przechodzeniu obiektów w coraz większy brak ostrości. Możliwe jest w zasadzie tylko podzielenie obrazu na plan ostry i zmiękczony. Każdy obiekt z planu nieostrego wygląda niemal tak samo, jakby był w identycznej odległości od obiektywu, co pozostałe.

Dostęp do funkcji – bardzo dobry

Niewątpliwie PowerShot S2 IS należą się słowa uznania za łatwość dostępu do poszczególnych funkcji. Nawet jeśli nie wiemy, gdzie szukać danej opcji, po wejściu do menu szybko odnajdujemy stosowną kategorię, a w niej właściwą funkcję. Kategorie ustawień są jasno zdefiniowane i nawet początkujący użytkownik swobodnie powinien poradzić sobie w ich odnalezieniu i nawigacji po nich, zwłaszcza że menu jest w języku polskim. Zmiany opcji również przebiegają bezproblemowo, przemieszczanie i wybieranie funkcji jest łatwe, choć – jak wspomniano na wstępie – wymaga niekiedy zaangażowania drugiej ręki celem podtrzymania aparatu. Równie łatwo przebiega oglądanie zdjęć na monitorze, zmiana trybu podglądu oraz aktywnego wyświetlacza (główny monitor na tylnej ściance albo mały monitorem w wizjerze). Bez trudu i nadmiernego wysiłku usuwa się obrazy. Nagrywanie filmów też nie sprawia kłopotów, ponieważ konstruktorzy wprowadzili specjalny przycisk, który jest swoistym odpowiednikiem spustu migawki – po wciśnięciu rozpoczyna się filmowanie.

Inne żale i troski posiadacza PowerShota S2 IS

Osoby o niewystarczająco drobnych palcach irytować będzie wyjmowanie karty pamięci z aparatu. Mechanizm zabezpieczający kartę w jego wnętrzu został zaprojektowany na tyle niefortunnie, że w przypadku męskiej dłoni do wyciągnięcia karty może być konieczne użycie wypracowanej metody, na przykład paznokciem za nieznaczne zagłębienie w jej kształcie.
Nabywca PowerShota S2 IS otrzymuje dysk z oprogramowaniem, kabel umożliwiający podłączenie aparatu do telewizora, oraz kabel USB do komputera. Oprócz tego w zestawie jest również karta pamięci – jej pojemność jest jednak zatrważająco niewielka, więc można śmiało uznać, jakby jej wcale nie było. Mowa o karcie 16 MB, na której zmieści się zaledwie kilka zdjęć w wysokiej rozdzielczości. Zdaje się, że minęły już czasy, kiedy karty o tak małej pojemności były dołączane wyłącznie celem sprawdzenia działania aparatu, a konkurencja jest na tyle duża, że choćby minimalna dbałość o klienta jest już kwestią przyzwoitości. Niestety, Canon najwyraźniej woli inwestować w przesadzone reklamy.
Gwint do statywu jest niestety plastikowy, co w znacznym stopniu ułatwia jego uszkodzenie. Na domiar złego nie pokrywa się z osią optyczną obiektywu, co wygląda na błąd konstrukcyjny. Dodatkowo, po przykręceniu płytki szybkowymiennej do gwintu, blokuje się klapkę osłaniającą baterie, więc aby móc je wymienić, należy gwint „rozbroić”.
Aparat, mimo wielości mniej lub bardziej pożytecznych funkcji, umożliwia wprawdzie dość duże zróżnicowanie w zakresie wielkości wykonywanych zdjęć i ich kompresji, ale niestety nie daje absolutnie żadnej możliwości zmiany formatu pliku. Jedynym dostępnym jest JPEG, a więc format stratny. Wydawałoby się, że ze względu na wyraźnie duże aspiracje twórców tej cyfrówki, przynajmniej minimalny wybór w tym zakresie byłby oczywisty. Niestety, nie ma możliwości wykonania zdjęć ani w TIFF, ani w RAW.

Ocena

PowerShot S2 IS nie rozczaruje początkującego fotoamatora, a może nawet miło go zaskoczy. Natomiast odbiór tego aparatu przez osoby, które miały jakikolwiek kontakt z bardziej zaawansowanym sprzętem, lub lustrzankami, będzie bolesnym uwstecznieniem. Aparat imituje potencjał droższych urządzeń w sposób raczej niezdarny. Umieszczenie dodatkowo funkcji kamery niewątpliwie kompromituje PowerShota S2 IS w oczach bardziej zaawansowanych fotografów, chociaż początkującym użytkownikom może się to wydać ciekawym dodatkiem.

Na zakończenie

Wydaje się, że na rynku aparatów cyfrowych trwa wojna. Po jednej stronie frontu są producenci wyrażający pochlebstwa i absolutnie pozbawione krytycyzmu opinie na temat najnowszych modeli, które po wprowadzeniu do sprzedaży okazują się pod takim czy innym względem wadliwe. Natomiast po drugiej stronie znajdują się dość zdezorientowani potencjalni ich nabywcy oraz życzeniowo myślący posiadacze tych, reklamowanych coraz większym nakładem, urządzeń. Biorąc pod uwagę szeroki wybór aparatów cyfrowych oraz obecną „przechytrzeniową” politykę producentów, krytycyzm i wybredność powinna być cechą każdego fotografującego.
 

Przykładowe zdjęcia

 

 

 

 

 




Najważniejsze cechy

matryca 2.5 cala, 5.2 miliona pikseli (5 milionów efektywnych)
12-krotny zoom (ekwiwalent 36-432 mm f/2.7-3.5) z optyczną stabilizacją obrazu (IS)
procesor DIGIC II
nosnik pamięci – karta SD/MMC (w komplecie z aparatem karta 16 MB)
zapis zdjęć w JPEG
czułość ISO 50, 100, 200, 400
trzy rodzaje pomiaru światła – matrycowy, centralnie ważony. Punktowy
tryby ekspozycji – pełna automatyka (Auto), zaprogramowany (P), automatyki z preselekcją czasu i przysłony (S, A), tryb ręczny (M), 11 programów tematycznych, ustawienia własne użytkownika
korekcja ekspozycji w zakresie +/- 2 EV co 0.3 EV
zakres czasów migawki od 1/3200 s do 15 s
maksymalna szybkość zdjęć seryjnych – 2.4 klatki/s
wysokiej jakości klipy wideo (640 x 480 pikseli, 30 klatek/s), z dźwiękiem
balans bieli automatyczny, według wzorca, 6 ustawień predefiniowanych
3-stopniowa regulacja ostrości, kontrastu i nasycenia barw, tryby kolorystyczne
autofokus z automatycznym lub ręcznym wyborem czujnika
minimalna odległość w trybie makro – 10 centymetrów
celownik elektroniczny
monitor LCD TFT ruchomy o przekątnej 1.8 cala, rozdzielczość 115 000 pikseli
port USB 2.0 i A/V
zasilanie z czterech akumulatorów AA
wymiary 113 x 78 x 76 mm
masa 505 g (z akumulatorami i kartą)


Zalety
duży zakres ogniskowych
łatwy i ergonomiczny dostęp do funkcji
wygodny obrotowy monitor
możliwości manualnych ustawień

Wady
aparat wygląda stylowo, ale jest dość nieporęczny, trudno go pewnie trzyma w dłoni
stosunkowo mała liczba efektywnych pikseli matrycy
zapis zdjęć w tylko jednym formacie
spadająca pokrywka obiektywu
w zestawie karta pamięci o zbyt małej pojemności
 

 

Więcej testów aparatów cyfrowych
w czasopiśmie CYFROGRAFIA.

 






» Najnowsze filmy

Filmy instruktażowe, prezentujące cyfrową edycję zdjęć w programie Photoshop.

Internetowe czasopismo
CYFROGRAFIA


 

Najnowszy numer czasopisma internetowego CYFROGRAFIA

 więcej...

Nauka obróbki zdjęć w programie Photoshop
Intensywny trening obróbki zdjęć wspierany między innymi stałym kontaktem z instruktorem za pośrednictwem Internetu.

25 jednostek lekcyjnych,  ponad 10 godzin filmów instruktażowych odtwarzanych na komputerze z płyt CD.
 

więcej...

  Copyright by Rafał Olszak 

  HTML template by ex-designz.net

Regulamin strony / Polityka prywatności